sierpień5

Początek ...

dodano: 5 sierpnia 2011 przez Sanlofea


Nie wypada zaczynać opowieść od końca zatem pomimo, iż obecnie jestem w 32 msc ciąży,  zacznę od początku :)

Od roku  staraliśmy sie z mężem o potomstwo. Prowadziliśmy w miarę  zdrowy tryb życia (fitness, mniej % i nikotyny, zdrowe i regularne posiłki itd...) niemniej po xxx testach z jedną przeklętą kreską stwierdziliśmy "co ma być to będzie" i daliśmy spokój (tjaaa czy aby na pewno? Jak na czymś bardzo zależy to można to tak po prostu wyrzucić ze świadomości???). Wszystko odżyło 20 stycznia... Po wyczerpującym dniu w pracy umawiam się z przyjacielem na ulubiony truskawkowy drink. Wsiadam do tramwaju i nagle mój mózg generuje do mnie dziwaczną wiadomość: "alkohol ... szkodzi ... w ciąży!"  Że co?! Chwileczkę, przecież ja nie jestem w .... ale zaraz.... ostatnia miesiączka w grudniu... ile to już dni?... po drodze do knajpy jest apteka! Wybiegam z tramwaju jak popażona... myślenie wyłączone, jedyne słowo w głowie...test....test ...test. Kupiłam! Szukam miejsca by go móc przeprowadzić. Ale gdzie??? Biegne do Mc'a. Kupuje cheeza (co by nie bulić za toaletę, bo przecież jak nie jesteś gościem restauracji to płacisz!). Wreszcie w kabinie, sama z testem w drżącej dłoni ... i wtedy przyszło otrzeźwienie. Uspokój się, przecież tyle razy już chciałaś, już byłaś pewna, już czułaś... nie rób sobie nadziei, rozczarowanie tak bardzo boli, a każde kolejne boli coraz bardziej... nie chcę żeby bolało... Rozpakowuję pudełko i powtarzam w myślach "nie jestem w ciąży, na pewno nie jestem w ciaży, nie ma szans"... i tak w kółko podczas całego procesu... Pierwsza kreska (kontrolna) pojawia się prawie natychmiast, a ja powtarzam dalej "nie jestem w ciąży, na pewno nie jestem w ciaży, nie ma szans". Czekam jeszcze chwilę, już zrezygnowana chcę wyrzucić wszystko do kosza, a tu ledwo co widoczna druga różowa kreska... Niemożliwe! Coś źle widzę...no to poczekam jeszcze chwilę. Staram się dalej powtarzać swoją nową mantrę, ale zamiast tego do głowy zaczynają napływać nowe myśli... jakby zgubiło się w tych zdaniach słowo przeczenia. Zerkam ponownie na test. Ona tam dalej jest! Nie zniknęła! Wybiegam z restauracji ściskając test w ręku, nic nie myślę. . . myślę tylko OOOOO MAAAATKOOOOOO!!! I dalej nie wiem co mysleć, bo niby czekałam ale już straciłam nadzieję i nie wiem czy sie cieszyc bo przecież to tylko test z apteki to mógł być oszukany. Dzwonie do męża, nie wiem od czego zacząć... jąkam coś starając się opowiedzieć całe zajście, ale wychodzi mi z tego bełkot w stylu "no bo ja... z pracy.... w tramwaju, że z alkoholem... że nie dobrze... pobiegłam ... w aptece i kupiłam...i potem cheeseburgera.... i czekałam..." ehhhh mąż spokojnym głosem kazał wziąć głęboki oddech. Za czwartym razem się udało. Zapadła cisza po czym zupełnie nie kontrolując aparatu mowy wykrzyczałam do słuchawki JESTEM W CIĄŻY!!!! chyba..... (ostatnie słowo zostalo wymruczane;-p). No i poszłam na truskawkowego drinka bez % :-)




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy